Posłuchaj jak efektywnie trafić do klienta

"Też miałam takie problemy z cerą ale odkryłam super krem..."
Autor: Kobra 29
Źródło: Kafeteria.pl

więcej

"Testowałem niedawno nową grę. Goście zrobili niesamowitą grafikę, całkowity czad..."
Autor: TomcioPaluch
Źródło: Opiniuj.pl

więcej

"Ale ktoś miał wykręcony pomysł - szacun."
Autor: Dodo#
Źródło: YouTube

więcej

"Actum ne agas"
Nie rób tego, co już jest zrobione
Autor: Terencjusz

więcej

Wpisy z tagiem ‘konsument’

Marka – niech o niej gadają (Zarządzanie marką)

Komentarze są wyłączone
23 września 2010

Podsumowanie

W czasach, kiedy marki chcą, by nie tylko o nich szeptać, ale wręcz rozmawiać (conversation marketing), muszą dbać o to, by być naprawdę dobrymi tematami do rozmów. Wszystko to, co powiązane jest z marką i co inicjuje spontaniczne konwersacje na jej temat, a przede wszystkim stymuluje jej rekomendacje wśród konsumentów – składa się na magiczny czynnik reason to talk.


Różne są powody rozmowy

Bez rozmów nie ma emocji
Reason to talk jest podstawą konwersacji na temat marki oraz jej rekomendacji zarówno on-line, jak i off-line. Pojmowany jako bardzo atrakcyjny powód do rozmów, staje się dla konsumentów swoistą walutą towarzyską – pozwala zabłysnąć ciekawym, oryginalnym tematem. Powoduje tym samym lawinowy wzrost liczby rekomendacji marki i buduje z nią silne więzi emocjonalne.

Przykładem ilustrującym potencjał tego rodzaju działań WoMM może być kampania „Posadź Drzewo” marki Tetra Pak. Dzięki stworzeniu atrakcyjnego reason to talk marka zyskała efekt w postaci aż 461 568 unikalnych użytkowników, którzy trafili na stronę internetową kampanii – i to wyłącznie dzięki rekomendacjom osób z serwisu Nasza Klasa. Dla porównania: z Facebooka serwis odwiedziło 136 116 UU, a akcja zyskała w krótkim czasie ponad 9800 fanów.

Walor doskonałego tematu do rozmów jest też warunkiem skutecznego amplifyingu internetowego, czyli działania polegającego na uzyskiwaniu bezpośrednich rekomendacji w mediach UGC (opartych na treściach tworzonych przez samych użytkowników), takich jak np. fora internetowe. W przypadku amplifyingu zdefiniowanie czy wykreowanie atrakcyjnego reason to talk to element konieczny do uzyskania odpowiednio wysokiej efektywności i dużego zaangażowania konsumentów.

Jeśli damy konsumentom odpowiedni powód do rozmów, efekty mogą być zaskakujące. W ubiegłorocznej kampanii „Mężczyzna Marzeń” dla marki Nivea liczba osób, które odwiedziły stronę WWW akcji dzięki odpowiednio pobudzonym rekomendacjom, wyniosła ponad 420 tys.

Marka, która nie zadba o swój potencjał konwersacyjny, nie może liczyć na to, że konsumenci będą angażować się w jej działania, dyskutować na jej temat, łączyć z nią jakiekolwiek większe emocje.

Rozmowy podpowiadane

Jeżeli marka sama w sobie nie ma wyraźnych elementów angażujących konsumentów na tyle, aby toczyli o niej dyskusje – trzeba stworzyć wokół niej treści, które to spowodują. Tak właśnie zrobili np. marketerzy Red Bulla, organizując całą paletę niezwykłych wydarzeń dla miłośników sportów, zwłaszcza ekstremalnych, np. przelot na „własnych skrzydłach” nad kanałem La Manche.

Red Bull nie zapomina też o imprezowiczach, z którymi komunikuje się, wykorzystując kolejne niecodzienne treści, np. te dotyczące Red Bull Music Academy. Działania o podobnej konstrukcji na polskim rynku prowadzi również m.in. Orlen, aktywnie podtrzymując swoją opinię marki zaangażowanej w sporty motorowe i w ten sposób dostarczając tematów do ożywionych rozmów polskim kibicom, którzy dopingują nasze ekipy w światowych imprezach – np. Rajdzie Dakar.

W sytuacji, kiedy konkurencja dysponuje markami o zbliżonej konstrukcji, a w dodatku zdążyła zagospodarować większość kanałów komunikacji, można oczywiście dublować jej ruchy, choć w ten sposób trudno rozpalić emocje konsumentów. Powracając do kategorii napojów energetycznych – przykładem swoistego marketingowego epigoństwa może być Monster Energy Drink. Jednym z jego reasons to talk jest efektowna działalność mistrza driftu, Kena Blocka.

Przeszkody wzmagają kreatywność

Ograniczenia prawne dotyczące komunikacji promocyjnej leków Rx (na receptę), alkoholi czy papierosów powodują, że ich marki są wręcz zmuszone do działań bazujących na wytworzonym wcześniej reason to talk. Marka Bols używała w tym celu słynnej „Łódki Bols”, a np. Żubrówka rekrutowała „hodowcę trawy żubrowej”. Wszystkie te zabiegi bardzo polaryzowały opinie konsumentów i stymulowały niezliczone dyskusje. Branża tytoniowa błysnęła swego czasu akcją Marlboro Adventure Team i wokół niej konsekwentnie budowała komunikację cross-media.

Przykład kategorii, w której reason to talk jest wręcz koniecznością, to produkty dla bardzo małych dzieci (działania promocyjne są tu skierowane rzecz jasna do rodziców). W tej grupie docelowej rekomendacja ma fundamentalne znaczenie dla marki. Uruchomić potencjał konwersacyjny brandu może więc przesyłka w kampanii seedingowej, specjalny zestaw produktów wręczany przez lidera opinii czy lidera kategorii produktowej (czyli w tym przypadku położną) lub np. artykuł w serwisie internetowym, zawierający informacje szczególnie poszukiwane przez mamy.

Jeśli założymy, że dzięki wydatkom mediowym budujemy określony zasięg pierwotny, to reason to talk pozwoli nam zwiększyć skuteczność naszych działań poprzez wytworzenie kolejnego, dodatkowego zasięgu. Aby osiągnąć taki efekt, często wystarczy prowadzone już akcje odpowiednio obudować działaniami bazującymi na technikach WoMM, takimi jak amplifying internetowy czy mechanizmy member gets member. W takim wypadku całkowita efektywność akcji wynika m.in. z zasięgu pierwotnego i osiągniętego zaangażowania, ale też z efektywnie pobudzonej rekomendacji. Dla przykładu: skuteczne zaimplementowanie technik WoMM w internetowe akcje konkursowe potrafią podnieść liczbę unikalnych użytkowników średnio o 90–120%.

Reason to talk jest gwarantem zbudowania dodatkowej efektywności kampanii, ponieważ pozwala osiągnąć duże zaangażowanie emocjonalne konsumentów i skutecznie pobudza naturalną falę rekomendacji. To filar zintegrowanych kampanii wykorzystujących techniki WoMM – np. amplifying internetowy i marketing szeptany, marketing rekomendacji czy buzz marketing.

Autor: Michał Siejak

Źródło: http://www.marketing-news.pl/modules/printart.php?cat=t&id=1080

Brzydkie kaczątko marketingu

Komentarze są wyłączone
23 września 2010

„Przyjdź do nas, a dostaniesz rabat”, „Tylko teraz… proc. taniej” – duża liczba takich komunikatów sprawia, że promocja cenowa uznawana jest czasem za brzydkie kaczątko marketingu i przeciwstawiana bardziej szlachetnej i kreatywnej reklamie wizerunkowej. Przykład belgijskiej kampanii Makro pokazuje, że także umiejętnie nagłośniona, wpisana w nastroje społeczne promocja cenowa może wywołać ogólnokrajowy szum medialny.

W Belgii przed wyzwaniem nadania wyjątkowego rozgłosu promocji zorganizowanej przez sieć supermarketów Makro stanęła agencja Proximity BBDO. Jej pomysł na kampanię jest przykładem schematu reprezentowanego przez akcje najbardziej skuteczne i nagradzane na festiwalach reklamy: wpisanie się w istniejące w społeczeństwie dyskusje, pobudzanie ich, a tym samym szybkie rozpowszechnienie dzięki zainteresowaniu mediów.

Najtrudniejsze jest znalezienie odpowiedniego tematu. Sposób, w jaki trend i dyskusja wokół niego rozprzestrzeniają się w społeczeństwie, nie przypomina swą charakterystyką epidemii choroby, lecz raczej pożar lasu. W ciągu roku wybucha bardzo wiele pożarów, ale tylko nieliczne przeradzają się w zdarzenia katastrofalne.

Według Duncana Wattsa z Columbia University, głównym powodem przyjęcia lub odrzucenia trendu jest „globalny stan sieci”. Upraszczając – każdy może rozpocząć trend, jeśli społeczeństwo jest na niego przygotowane, tzn. nowa idea, moda czy zjawisko wpisuje się w wartości atrakcyjne czy istotne dla tego społeczeństwa. Bez tego nawet najbardziej wpływowa jednostka czy grupa nie są w stanie rozpocząć nowego trendu.

Wywołanie dyskusji społecznej wokół czegoś tak prozaicznego i częstego, jak promocja cenowa w sieci handlowej, wydaje się wręcz niemożliwe. Belgijska agencja „podczepiła” jednak kampanię pod istniejący nośny temat, jakim w kryzysie są banki i oszczędzanie. Od upadku banku Lehman Brothers w październiku 2008 roku ogólnoświatowym kłopotom sektora finansowego poświęcane są główne wiadomości w serwisach informacyjnych.

Kryzys zmienił też zachowania konsumentów, co wykazały międzynarodowe badania przeprowadzone przez firmę Nielsen w 2009 roku. Gwałtownie spadł tzw. wskaźnik pewności konsumenta, wzrosła natomiast gotowość do oszczędzania. Na pytanie, na co przeznaczyliby dodatkowe pieniądze, aż 44 procent respondentów odpowiedziało, że na oszczędności. Na drugim miejscu znalazła się spłata kredytów i pożyczek.

Belgijskie banki, wobec niepewności i nieufności panującej na rynku, ograniczyły liczbę udzielanych kredytów, zachęcając poprzez reklamę do składania gotówki na lokatach z korzystnym oprocentowaniem – maksymalnie jednak czteroprocentowym. Gdy w ramach kampanii Makro rozpoczęto akcję teaserową, w której zaoferowano 7 procent (nie mówiąc, kto jest reklamodawcą), wszyscy uznali, że chodzi o bank.

Podstawą komunikacji była strona www.7proc.be, gdzie internauci mogli spróbować złamać kod do sejfu, wygrywając 7 777,77 euro. Wszyscy, którzy pozostawili adres e-mail na stronie akcji, jako pierwsi zostali powiadomieni po upływie dwóch tygodni, że za promocją stała sieć handlowa. Każdy odwiedzający sklep Makro otrzymywał kupon na siedmioprocentowy rabat do wykorzystania podczas kolejnych zakupów.

Kampania idealnie wpisała się w dyskusję społeczną w czasach kryzysu, wywołując potężny szum medialny w stosunku do zaangażowanych środków: 130 tysięcy osób próbowało złamać kod do sejfu na stronie akcji, a kolejne 45 tysięcy w sklepie. Po odebraniu kuponu aż 80 procent klientów wróciło, aby wykorzystać go podczas kolejnych zakupów. Na belgijskich forach finansowych dyskutowano na temat prawdziwości tak wysoko oprocentowanych lokat, zaś do miejscowej Rady Etyki Reklamy wpłynęły skargi konsumentów uznających ofertę przedstawioną w reklamie za nierealną.

Kampania zdobyła w 2009 roku nagrodę Międzynarodowej Organizacji Marketingu Szeptanego (WOMMA).

Autor: Jakub Müller

Żródło: http://www.marketing-news.pl/article.php?art=1883