Posłuchaj jak efektywnie trafić do klienta

"Też miałam takie problemy z cerą ale odkryłam super krem..."
Autor: Kobra 29
Źródło: Kafeteria.pl

więcej

"Testowałem niedawno nową grę. Goście zrobili niesamowitą grafikę, całkowity czad..."
Autor: TomcioPaluch
Źródło: Opiniuj.pl

więcej

"Ale ktoś miał wykręcony pomysł - szacun."
Autor: Dodo#
Źródło: YouTube

więcej

"Actum ne agas"
Nie rób tego, co już jest zrobione
Autor: Terencjusz

więcej

Wpisy z tagiem ‘klient’

Brzydkie kaczątko marketingu

Komentarze są wyłączone
23 września 2010

„Przyjdź do nas, a dostaniesz rabat”, „Tylko teraz… proc. taniej” – duża liczba takich komunikatów sprawia, że promocja cenowa uznawana jest czasem za brzydkie kaczątko marketingu i przeciwstawiana bardziej szlachetnej i kreatywnej reklamie wizerunkowej. Przykład belgijskiej kampanii Makro pokazuje, że także umiejętnie nagłośniona, wpisana w nastroje społeczne promocja cenowa może wywołać ogólnokrajowy szum medialny.

W Belgii przed wyzwaniem nadania wyjątkowego rozgłosu promocji zorganizowanej przez sieć supermarketów Makro stanęła agencja Proximity BBDO. Jej pomysł na kampanię jest przykładem schematu reprezentowanego przez akcje najbardziej skuteczne i nagradzane na festiwalach reklamy: wpisanie się w istniejące w społeczeństwie dyskusje, pobudzanie ich, a tym samym szybkie rozpowszechnienie dzięki zainteresowaniu mediów.

Najtrudniejsze jest znalezienie odpowiedniego tematu. Sposób, w jaki trend i dyskusja wokół niego rozprzestrzeniają się w społeczeństwie, nie przypomina swą charakterystyką epidemii choroby, lecz raczej pożar lasu. W ciągu roku wybucha bardzo wiele pożarów, ale tylko nieliczne przeradzają się w zdarzenia katastrofalne.

Według Duncana Wattsa z Columbia University, głównym powodem przyjęcia lub odrzucenia trendu jest „globalny stan sieci”. Upraszczając – każdy może rozpocząć trend, jeśli społeczeństwo jest na niego przygotowane, tzn. nowa idea, moda czy zjawisko wpisuje się w wartości atrakcyjne czy istotne dla tego społeczeństwa. Bez tego nawet najbardziej wpływowa jednostka czy grupa nie są w stanie rozpocząć nowego trendu.

Wywołanie dyskusji społecznej wokół czegoś tak prozaicznego i częstego, jak promocja cenowa w sieci handlowej, wydaje się wręcz niemożliwe. Belgijska agencja „podczepiła” jednak kampanię pod istniejący nośny temat, jakim w kryzysie są banki i oszczędzanie. Od upadku banku Lehman Brothers w październiku 2008 roku ogólnoświatowym kłopotom sektora finansowego poświęcane są główne wiadomości w serwisach informacyjnych.

Kryzys zmienił też zachowania konsumentów, co wykazały międzynarodowe badania przeprowadzone przez firmę Nielsen w 2009 roku. Gwałtownie spadł tzw. wskaźnik pewności konsumenta, wzrosła natomiast gotowość do oszczędzania. Na pytanie, na co przeznaczyliby dodatkowe pieniądze, aż 44 procent respondentów odpowiedziało, że na oszczędności. Na drugim miejscu znalazła się spłata kredytów i pożyczek.

Belgijskie banki, wobec niepewności i nieufności panującej na rynku, ograniczyły liczbę udzielanych kredytów, zachęcając poprzez reklamę do składania gotówki na lokatach z korzystnym oprocentowaniem – maksymalnie jednak czteroprocentowym. Gdy w ramach kampanii Makro rozpoczęto akcję teaserową, w której zaoferowano 7 procent (nie mówiąc, kto jest reklamodawcą), wszyscy uznali, że chodzi o bank.

Podstawą komunikacji była strona www.7proc.be, gdzie internauci mogli spróbować złamać kod do sejfu, wygrywając 7 777,77 euro. Wszyscy, którzy pozostawili adres e-mail na stronie akcji, jako pierwsi zostali powiadomieni po upływie dwóch tygodni, że za promocją stała sieć handlowa. Każdy odwiedzający sklep Makro otrzymywał kupon na siedmioprocentowy rabat do wykorzystania podczas kolejnych zakupów.

Kampania idealnie wpisała się w dyskusję społeczną w czasach kryzysu, wywołując potężny szum medialny w stosunku do zaangażowanych środków: 130 tysięcy osób próbowało złamać kod do sejfu na stronie akcji, a kolejne 45 tysięcy w sklepie. Po odebraniu kuponu aż 80 procent klientów wróciło, aby wykorzystać go podczas kolejnych zakupów. Na belgijskich forach finansowych dyskutowano na temat prawdziwości tak wysoko oprocentowanych lokat, zaś do miejscowej Rady Etyki Reklamy wpłynęły skargi konsumentów uznających ofertę przedstawioną w reklamie za nierealną.

Kampania zdobyła w 2009 roku nagrodę Międzynarodowej Organizacji Marketingu Szeptanego (WOMMA).

Autor: Jakub Müller

Żródło: http://www.marketing-news.pl/article.php?art=1883

Bakterie reklamowe

Komentarze są wyłączone
19 sierpnia 2010

Bakteria – wiadomo, nic przyjemnego. Nawet te pożyteczne dla naszego zdrowia nie wywołują raczej pozytywnych skojarzeń. Pewna brytyjska agencja reklamowa robi jednak z tych drobnoustrojów ciekawy użytek. I nie chodzi tu bynajmniej o żywe kultury bakterii w jogurcie.

W dzisiejszych czasach, kiedy wydaje się, że wykorzystane zostały już wszystkie metody reklamy, zaskoczenie czymś potencjalnego klienta jest nie lada wyzwaniem. Powodzeniem cieszą się podejścia niekonwencjonalne, jednak i tutaj możliwości się kurczą. Potrzeba czegoś naprawdę specjalnego, aby zaskoczyć klienta. Aby zabłysnąć.

Brytyjska agencja reklamowa Curb robi to dosłownie, oferując unikatowe bakterie, formowane w dowolne hasła reklamowe, które świecą w ciemności. Takie bakterie, hodowane specjalnie przez biologów agencji, są całkowicie nieszkodliwe dla otoczenia i mogą być umieszczone praktycznie na każdej powierzchni.

Bakterie mogą być układane w różne kształty i napisy, na ścianach i podłodze, we wnętrzach i na zewnątrz budynków. Taka świecąca reklama „żyje” od jednego do siedmiu dni.

Fluorescencja, jako zjawisko efektowne i przyciągające uwagę, wykorzystywana jest w reklamie nie od dziś. Przedmioty świecące w ciemności przykuwają wzrok, co daje duże pole do popisu dla firm produkujących najróżniejsze gadżety, a pomysłowość ich twórców nie zna granic.

Rynek jest już na tyle rozwinięty, że fluorescencyjna koszulka raczej nie wzbudzi sensacji. Dużo bardziej oryginalna, a może i praktyczna wydaje się bielizna, którą można zobaczyć również po zmroku czy papier toaletowy, który świeci w ciemności. Wśród ciekawych rozwiązań na uwagę z pewnością zasługują… fluorescencyjne prezerwatywy.

Błyszczące nośniki reklamowe Curb wyróżnia fakt, że są one zupełnie naturalne, ponieważ do osiągnięcia efektu fluorescencyjnego nie używa się żadnych środków chemicznych. Ta brytyjska agencja, reklamująca się jako pierwsza „naturalna” firma medialna, już od jakiegoś czasu proponuje dość interesujące formy reklamy. Chce pomagać firmom oryginalnie i skutecznie oddziaływać na klienta, jednak bez szkodliwego oddziaływania na środowisko.

Współtworzy zatem akcje reklamowe, w których używane są jedynie naturalne, przyjazne dla środowiska elementy. W Wielkiej Brytanii można podziwiać reklamy stworzone przez nią z mchu albo napisy wykonane wodą morską, które po jakimś czasie same znikają z budynków.

Nośniki reklamowe z bakterii tworzone są dzięki zjawisku bioluminescencji – świeceniu żywych organizmów. Już wieki przed naszą erą to zjawisko fascynowało uczonych, a przy dzisiejszych osiągnięciach nauki możliwości jego wykorzystania i zastosowania stają się coraz większe.
Naturalne świecenie występuje nie tylko u bakterii, ale i u innych mało rozwiniętych organizmów – grzybów, pierwotniaków, morskich jamochłonów, owadów, ryb, aczkolwiek genetycy już jakiś czas temu zaczęli eksperymentować w tej dziedzinie.

W 2000 roku naukowcy z Narodowego Instytutu Badań Agronomicznych we Francji stworzyli Albę – samicę królika, która pod wpływem promieni ultrafioletowych świeciła w ciemności.


Alba – królik GFP (fot. Chrystelle Fontaine)

Pomysłodawcą projektu pod nazwą „GFP Bunny” (królik z fluorescencyjnym białkiem) był amerykański artysta Eduardo Kac, który potraktował go jako element sztuki, nazywając „kompleksowym wydarzeniem społecznym rozpoczętym od stworzenia chimerycznego zwierzęcia, które nie istnieje w naturze”. Kac przedstawiał swoje dzieło jako doskonałe połączenie kilku dyscyplin: sztuki, nauki, filozofii, prawa i komunikacji.

Możliwości bioluminescencji doskonale wykorzystał i pokazał James Cameron w swojej produkcji „Avatar”. Filmowy świat planety Pandory obfituje w organizmy naturalnie świecące po zmroku. Temat był inspiracją dla twórcy ścieżki dźwiękowej filmu, Jamesa Hornera.

Autor: D.Maciąg, Bakterie reklamowe, „MpK-A”, nr 325,

Żródło: http://www.marketing-news.pl/article.php?art=1854